debata1

W czwartek, 10 stycznia, w siedzibie Agory odbyła się debata na temat e-podręczników: „E-podręczniki – co nowego w cyfrowych szkołach?”.  Dzięki transmisji on-line miałem okazję jej wysłuchać i w związku z tym w tym poście o paru rzeczach, które mnie cieszą i paru, które denerwują i budzą niepokój.

Co wiedzieliśmy wcześniej na temat projektu e-podręczniki?
Wiedzieliśmy, że ruszy projekt „E-podręczniki kształcenia ogólnego”.Projekt jest finansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Jego wdrażanie zaplanowano na lata 2012-2015, szacunkowa wartość projektu wynosi 45 mln zł. W ramach projektu do 2014 r. ma zostać przygotowanych 18 e-podręczników do 14 przedmiotów. Projekt ma charakter pilotażowy. Przygotowaniem e-podręczników maja zająć się ośrodki uniwersyteckie: Uniwersytet Wrocławski, Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu, Politechnika Łódzka, Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe oraz jedyny partner biznesowy, Grupa Edukacyjna S.A.

Co wiadomo dzięki debacie?
Jak deklarują ministrowie Szumilas i Boni projekt ruszył. Podręczniki nie będą zwykłym PDF-em, mają być interaktywne i stanowić podstawę tworzonych zasobów edukacyjnych. Pierwsze podręczniki pojawią się w 2013 roku, będą to podreczniki do matematyki. W tej chwili zgodnie z zapewnieniami ministra Boniego badane są różne typy sprzętu, różne metody uczenia i różne rodzaje interakcji. W połowie roku mają być gotowe rekomendacje.

Jak wynika z debaty kluczową rzeczą są szkolenia dla nauczycieli, zmiana organizacji pracy szkoły i co moim zdaniem najważniejsze, zmiana mentalności dyrektorów szkół i nauczycieli.

Jest przygotowana koncepcja platformy komputerowej na której dostępne będą e-podręczniki, stworzona przez Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe. Powstają koncepcje dotyczące e-podręczników przygotowywane głównie przez wyższe uczelnie. Nic nie wiadomo jak będzie zrealizowany projekt, pokazane prototypów materiałów do e-podręczników były bardzo marne niestety i były problemy z ich działaniem w trakcie prezentacji, co źle wróży. Na ich tle znacznie lepiej prezentowały się próbki tego co pokazali wydawcy. Niestety wydawcy nie biorą na własne życzenie udziału w projekcie, chociaż jak zapowiadał minister Boni będą wznowione rozmowy z wydawcami, nie będzie to jednak dotyczyło tego projektu. Można wątpić czy uczelnie będą w stanie unieść ciężar przygotowania e-podręczników. Jak chyba słusznie zauważyła w artykule na Antywebie Dorota Konowrocka „uczelnie mogą podrzucić badania dotyczące przyswajania wiedzy przez uczniów, zaopiniować coś, zaprezentować prototyp, który zainspiruje innych i przez innych może być dalej rozwijany, ale nie nadają się do tworzenia produktów rynkowych”.

Jest jakaś wizja i coś się dzieje w temacie sprawy, a jak będzie zobaczymy. Dla dzieciaków i rodziców ważne jest myślę, aby projekt zakończył się sukcesem.

Przełamane zostało, moim zdaniem, myślenie dotyczące tego, ze szkoła ma opierać się tylko na podręcznikach papierowych. To już duży plus niniejszego projektu. Dodam, że projekt nie eliminuje innych materiałów, innych pomocy do nauki, więc nie przesadzajcie drodzy krytycy projektu z utyskiwaniem na brak książek, zapachu papieru i możliwości zakreślania i notowania przez dzieci.

Jako rodzic doceniam fakt, że być może projekt „E-podręczniki…” to krok w kierunku odciążenia rodziców od kupowania dla każdego dziecka nowych, drogich podręczników. Cieszę się również z tego, że dzieci nie będą musiały dźwigać ciężkich tornistrów z książkami.

Jako twórca treści edukacyjnych cieszę się, ze podręczniki będą na zasadach licencji otwartych, będą mogły być dzięki temu modyfikowane i rozwijane.

Po co to krakanie…?

Jakie szanse na powodzenie projektu? Głosy jakie słyszę w internecie to raczej złowieszcze krakanie. Nie przyłączam się do tego krakania.

Z przebiegiem debaty możesz zapoznać się na stronie Wyborczej.pl.

One Response to Co wiemy po debacie na temat e-podręczników?

  1. Marian pisze:

    a ja się przyłączam do krakania. moim zdaniem projekt skończy się stworzeniem czegoś w rodzaju eXe na sterydach do tworzenia treści, oraz podręczniki przypominające wikipedię a la ważniak.mimuw.edu.pl wzbogaconą o (niedziałające) animacje trójkątów :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *