MOOC-e, czyli masowe otwarte kursy on-line jest o nich ostatnio coraz głośniej. Mówi się, że Google interesuje się MOOC-ami.  Potencjał ich jest ogromny. Wiele dzięki nim zyskać mogą osoby, które szukają wiedzy na światowym poziomie, z drugiej strony MOOC-e wytną z rynku wiele tradycyjnych instytucji udostępniających wiedzę.

MOOC01

O MOOC-ach rozmawiam z dr hab. Marianem Ruskiem pracownikiem PAN-u i wykładowcą Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Kierownikiem merytorycznym jednego z największych projektów e-learningowych dla wyższych uczelni rolniczych.

mediaWIEDZY (mW): Co to są MOOC-e i dlaczego ostatnio jest wokół nich tak duże zainteresowanie? Mówi się nawet, że Google interesuje się MOOC-ami…

Marian Rusek (MR): MOOC jest to otwarty kurs, dostępny online, dla dużej liczby uczestników. Może zapisać się na niego każdy – wymagane jest jedynie posiadanie adresu email. Kurs dostępny jest za darmo, zaś jego ukończenie poświadcza certyfikat.

Być może w przyszłości będą wprowadzone jakieś opłaty, ale powinny być one niewielkie, maksymalnie rzędu od kilkudziesięciu centów do kilku dolarów za certyfikat.

mW: Czym MOOC-e różnią się od innych kursów organizowanych on-line?

MR: Zadaniem MOOCa jest zastąpienie podręcznika akademickiego. Od podręczników papierowych różnią go filmy, interaktywności i testy sprawdzające. Od podręczników elektronicznych (np. robionych w programie iBooks Author) różnią się zaś emocjonalnym kontaktem z wykładowcą, którego twarz widać na wykładach, motywującym do nauki harmonogramem zajęć – z reguły nowy wykład i praca domowa pojawiają się co tydzień oraz kontaktem z innymi kursantami, którzy udzielą nam wskazówek (ale nie gotowych odpowiedzi!), gdy utkniemy na jakimś problemie.

mW: Jak oceniasz poziom kursów organizowanych na MOOC-ach?

MR: Nie jestem niestety wszechwiedzący i mogę wypowiadać się jedynie na temat dwóch kursów na które się zapisałem. Są to CS191x Quantum Mechanics and Quantum Computation oraz Exploring Quantum Physics. Poziom merytoryczny obu oceniam jako dobry. Mimo habilitacji z fizyki teoretycznej na obu nauczyłem się czegoś nowego :)

mW: Kto organizuje największe, najciekawsze kursy na MOOC-ach?

MR: Według mojej wiedzy największym MOOCem jest Coursera. Ma on obecnie 3 miliony użytkowników z 210 krajów. Biorą oni udział w 300 kursach co daje średnio 10 000 osób zapisanych na jeden kurs. Całkowita liczba zapisów na kursy to 10 milionów, czyli średnio każdy z 3 milionów zarejestrowanych użytkowników zapisał się na ponad 3 kursy. Dane te pochodzą z otrzymanego od nich niedawno maila.

Nie należy zapominać o EdX utworzonym przez najlepsze amerykańskie uczelnie: Harvard, MIT, Berkley do których dosłownie wczoraj dołączył Stanford. W rozwoju platformy Udacity z kolei biorą udział czołowe formy informatyczne jak Google, Nvidia, Autodesk czy Microsoft.

mW: W jaki sposób odbywa się nauka na MOOC-ach, jak takie kursy wyglądają?

MR: Typowy kurs na MOOCu trwa 8 tygodni. Co tydzień otrzymujemy 2 godziny zegarowe wykładu w postaci filmu pociętego na odcinki o długości około 15 minut. Na ogół odcinków tych jest więc od 6 do 8. W odróżnieniu od podcastów z iTunes U, fragmenty wykładu z MOOCa nie zapamiętują miejsca w którym przerwaliśmy ich oglądanie, więc trzeba raczej oglądać je do końca. W moim przypadku po otwarciu drugiej karty lub okna przeglądarki często film resetował się na początek i musiałem przewijać go ręcznie.

Filmy mogą być urozmaicane quizami, które imitują pytanie zadawane przez wykładowcę studentom. Wygląda to w ten sposób, że na osi czasu filmu z wykładem quiz oznacza żółta kreska w miarę zbliżania się do której moje skupienie starało się rosnąć. Czasem jednak przeoczyłem wiadomości konieczne do odpowiedzi na pytania i musiałem cofać film. Rozwiązanie to stosuje Coursera i ma dla niego solidną podbudowę teoretyczną https://www.coursera.org/about/pedagogy.

mW: Jak ci się podobały takie quizy wbudowane w wykład?

MR: Mi osobiście tego typu quizy wbudowane w wykład podobały się średnio. Wolałem podejście EdX gdzie oprócz filmu otrzymujemy także slajdy prezentacji oraz skrypt w formacie PDF. Skrypt nie jest transkryptem wykładu, lecz uzupełnia i rozszerza wiadomości w nim zawarte.

mW: W kursach na MOOC-ach uczestniczy bardzo dużo osób, jak sprawdzana jest wiedza tych osób? Fizycznie niemożliwe jest, żeby zrobił to wykładowca…

MR: Sprawdzanie wiedzy uczestników kursów odbywa się za pomocą automatycznie ocenianych quizów (stosowane głównie w przypadku przedmiotów ścisłych) lub poprzez ręczne ocenianie prac przez innych uczestników kursu (stosowane głównie w przypadku przedmiotów humanistycznych). Na przykład na moim kursie z komputerów kwantowych co tydzień dostaję do rozwiązania quiz składający się z około 15 pytań. Na ogół polegają on na wpisywaniu wzorów podsumowujących kolejne etapy zadania, co wymaga ode mnie rozwiązania go na kartce. Do takiej pracy domowej mam nieograniczoną liczbę podejść – zaś za wszystkie rozwiązane quizy otrzymam 40% punktów.

mW: Czy są jeszcze jakieś inne formy sprawdzania wiedzy oprócz quizów zawierających pytania ?

MR: Czasem częścią zadania jest dyskusja na forum, lecz nie jest ona oceniana.

mW: Jak przebiega ocenianie nabytej wiedzy?

MR: Po udzieleniu odpowiedzi na pytania mam wgląd we wzorcowe rozwiązanie zadania. Dodatkowo po pierwszych 4 tygodniach odbył się egzamin połówkowy (25% punktów) zaś za dwa tygodnie czeka mnie egzamin końcowy (35% punktów). W przypadku egzaminu mam do dyspozycji tylko jedno podejście i nie widzę wzorcowych rozwiązań.

Ocenianie przez innych uczestników kursu przypomina trochę warsztaty w Moodle. Dzięki jednak dużej liczbie oceniających kursantów możliwe jest zastosowanie algorytmów szacujących ocenę końcową na podstawie analizy wyrafinowanej statystycznej. Sztandarowym przykładem tak prowadzonego kursu jet Modern & Contemporary American Poetry. Sam jednak nie brałem w nim udziału (napisałem w życiu tylko jeden wiersz ;) więc nie mogę podzielić się własnymi doświadczeniami w tym zakresie.

mW: W jaki sposób studenci angażowani są w kurs? Inaczej mówiąc, co powoduje, że studenci chcą się uczyć na takich kursach?

MR: Na ogół są to kursy prowadzone przez znanych specjalistów w swojej dziedzinie. Na przykład do udziału w kursie z komputerów kwantowych skłoniło mnie nazwisko Umesha Vaziraniego, który jest autorem bardzo dobrej i wydanej  nie dawno po polsku książki na temat algorytmów. Jest on także dyrektorem Centrum Obliczeń Kwantowych na uniwersytecie w Berkeley.

mW: Czy wszyscy uczestnicy kursu kończą go z powodzeniem?

MR: Większość osób bierze udział w kursie na MOOCu tylko po to, żeby zobaczyć o czym to jest i nie oddaje prac domowych. Na przykład na mój kurs z komputerów kwantowych zapisało się 20 000 osób, pierwszą pracę domową oddało 7 000 zaś drugą już tylko 2 500. Na egzaminie połówkowym 1 500 dostało ponad 80% punktów (w odniesieniu do całkowitej liczby punktów jest to próg konieczny do uzyskania certyfikatu). Co ciekawe 20% kursantów jest z USA, 10% z Indii, po 5% z Wielkiej Brytanii, Rosji, Hiszpanii, Brazylii i Kanady zaś cała reszta to 100 krajów z udziałem nie przekraczającym 2%.

mW: Czy na MOOC-ach są jakieś elementy społecznościowe?

MR: Tak. Widzimy twarz wykładowcy i słyszymy jego głos. Mi osobiście daje to znacznie więcej niż samo przeglądanie slajdów. Myślę sobie bowiem „jeśli on mógł to zrozumieć, to ja też mogę” :) Dodatkowo kontaktujemy się z wykładowcą, zespołem wspierającym go (course team) oraz innymi kursantami za pomocą forum. Na moim kursie każdy wykład i każda praca domowa ma pod spodem link do odpowiedniego forum. Miałem dwa przypadki gdy zaciąłem się na zadaniu domowym (myślałem, że jest bardziej skomplikowane niż było w rzeczywistości) i pomogły mi wpisy na forum. Na forum nie było gotowych odpowiedzi. lecz jedynie opis własnych doświadczeń i wskazówki jak wpisać wzór, aby był zrozumiały dla systemu automatycznego oceniania (co czasami też było problemem).

A po zajęciach można wybrać się z innymi studentami na wirtualne (lub rzeczywiste) piwo. Coursera wykorzystuje do tego celu system meetup http://www.meetup.com/Coursera/ zaś EdX – Google+ https://plus.google.com/communities/115902746625142429277

mW: Uczestniczyłeś w kursach na MOOC-ach jako student, jak ci się uczyło? Co ci się podobało?

MR: Podobało mi się, że MOOC motywuje mnie do pracy zadaniami domowymi i w ten sposób wymusza oglądanie filmików i czytanie skryptu. Obecność innych kursantów pozwala mi się czuć jak w wyścigu, w którym chciałbym zająć czołowe miejsce tzn. dostać certyfikat ukończenia go lub jeszcze lepiej certyfikat z wyróżnieniem :)

mW: A  jakie widzisz słabe strony MOOC-ów? Czy czego ci brakowało…?

MR: Czasem zacinała się infrastruktura „chmurowa” – nie wczytywał się wykład (hostowane na YouTube) lub nie mogłem ściągnąć pliku. (hostowane w Amazon S3). Jak zachowuje si przy dużym obciążeniu system do testów nie wiem – z uwagi na różnice czasu wysyłałem wszystkie zadania kilka godzin przed deadline.

Bardziej jednak raził mnie słaby kontakt z wykładowcą. Kilka razy na prośbę uczestników kursu przesuwano termin oddawania prac domowych, ale nie byłem zawiadamiany o tym mailem. A raz terminu nie przesunięto i w ten sposób przeoczyłem jedną pracę domową :( Na szczęście drugi kurs, w którym biorę udział wygląda pod tym względem znacznie lepiej.

mW: Prowadzisz zarówno wykłady tradycyjne, jak również on-line. Przyglądając się MOOC-om jakie według Ciebie stoją wyzwania przed wykładowcami takich kursów? Trudno, czy łatwo przygotować taki kurs?

MR: Wykładowca kursu na MOOCu musi być wybitnym naukowcem w swojej dziedzinie oraz być dobrym dydaktykiem. Niestety umiejętności te często nie idą w parze. Wybitni naukowcy nie potrafią przekazywać wiedzy, zaś dobrzy dydaktycy nie prowadzą badań naukowych. Idea MOOCa polega na wybraniu z pracowników kilkunastu lub kilkudziesięciu uczelni partnerskich ludzi spełniających oba kryteria, którzy potem za pośrednictwem internetu będą wykładać dla studentów wszystkich tych uczelni.

Po wybraniu wykładowcy należy wyposażyć go w odpowiedni sprzęt i oprogramowanie. Tani tablet z piórkiem to koszt rzędu 100 zł. Próbowałem używać go do pisania na żywo w auli podczas wykładu stacjonarnego i nie jest to specjalnie komfortowe – po wyświetleniu przez rzutnik obrazu na dużym ekranie napisane przeze mnie wzory były za duże. Aby pisać normalnie musiałbym mieć większy tablet (koszt już rzędu 1000 zł) lub tablice interaktywną. Wykładowcy na MOOCach, których widziałem używali raczej tabletów, gdyż podczas pisania patrzyli się w dół.

Pisanie i rysowanie na żywo jest bardzo ważne dla odbioru treści przez studenta, gdyż dostosowuje tempo pojawiania się nowych informacji do jego możliwości percepcji. Dla ułatwienia niektórzy wykładowcy MOOCów mają część treści np. tytuły czy rysunki przygotowane zawczasu i tylko dopisują to i owo. Oto przykład takiej prezentacji, pokazujący jej stan po wykładzie, gdy wszystko zostało już dopisane https://www.edx.org/c4x/BerkeleyX/CS191x/asset/lecture12.pdf. Z odpowiadającego jej filmu https://www.youtube.com/watch?v=5P-pDcQqT90 widać, iż pisanie odbywało się bezpośrednio w programie PowerPoint.

Gdy już mamy prezentację i tablet do pisania, cały wykład trzeba nagrać. Znane mi bezpłatne narzędzia takie jak screenr.com czy Jing ograniczają czas trwania nagrania do 5 minut. Nie wiem więc jakiego oprogramowania używają autorzy wykładów dla MOOCów. Jak widać z przykładu powyżej, oprogramowanie powinno pozwalać na wmontowywanie obrazu twarzy wykladowcy.

mW: Reasumując, jaki byłby idealny wykładowca MOOC-a?

MR: Tak, wykładowca MOOCa oprócz bycia ekspertem w swojej dziedzinie i doskonałym dydaktykiem musi biegle obsługiwać oprogramowanie nagrywające i umieć ładnie pisać na tablecie ;)

mW: Jak twoim zdaniem należałoby przygotowywać materiały na MOOC-a, aby były efektywne tzn. pozwalały by zdobyć założoną w celach kursu wiedzę lub umiejętności?

MR: Wykłady w formie filmów i towarzyszący im skrypt
(https://www.edx.org/c4x/BerkeleyX/CS191x/asset/chap7.pdf) stanowią tylko jedną stronę medalu. Znacznie ważniejsze jest opracowanie interaktywnych ćwiczeń angażujących studenta i pomagających mu lepiej przyswoić wiedzę. Może to być wspólnie oceniana praca grupowa jak we wspomnianym powyżej kursie poezji, quizy samosprawdzające wpisane wzory jak w moim kursie komputerów kwantowych, czy też inne specjalnie opracowane interaktywności. Na przykład kurs elektroniki zawiera moduł do symulowania obwodów, zaś kurs biologii – do manipulowania cząsteczkami chemicznymi. Platforma EdX udostępnia kod źródłowy w języku Python pozwalający na pisanie własnych rozszerzeń tego typu https://www.edx.org/press/xblock_announcement.

mW: Przejdźmy teraz do tematu polskich uczelni… Dlaczego na MOOC-ach  są praktycznie nieobecne?

MR: Na pewno nie jest to problem sprzętowy ani programowy. W warunkach polskich bazą do MOOCa mógłby być Moodle. Do spranego działania potrzebuje on 1 GB pamięci RAM dla każdych 20 równoległych użytkowników 1.1 Hardware. Czyli nowoczesny serwer z 64 GB RAM z powodzeniem udźwignie małego MOOCa z 20 * 50 = 1000 równoległych użytkowników. Moodle ma quizy (ale nie tak rozbudowane jak MOOCe) i warsztaty (będące prototypem modułów oceniania przez współkursantów). Większość polskich uczelni ma Moodle, ale ile z nich udostępnia kursy osobom z zewnątrz?

Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie  stara się być w tym zakresie wyjątkiem ze Studiami e-Rolnictwo. Nie jest to jednak MOOC, gdyż poza jedną grupą finansowaną z projektu europejskiego zajęcia nie toczą się. Powód jest prozaiczny. Każdy kurs musiałby mieć przypisanego prowadzącego, który co tydzień odkrywa wykład, uruchamia quiz i wspiera studentów na forum. Aby mógł dostawać za to wynagrodzenie prowadzenie tych zajęć powinno wliczać mu się do pensum dydaktycznego. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy oprócz osób z zewnątrz w kursie biorą udział także studenci SGGW. Jednak studenci zaoczni płacą za studia, zaś studia e-rolnictwo są finansowane ze środków Unii Europejskiej i opracowane w ich ramach materiały nie mogą być wykorzystywane do celów komercyjnych…

Zatem według mnie problem istnienia lub nieistnienia MOOCów w Polsce jest problemem czysto organizacyjnym i leży w gestii władz naszych uczelni. Nie spodziewałbym się, aby w obliczu nadciągającego niżu demograficznego został on szybko rozwiązany. Po co prowadzić zajęcia zdalne skoro studentów jest coraz mniej i na dużych państwowych uczelniach sal dydaktycznych jest aż nadto, zaś małe prywatne uczelnie już padły albo zrobią to wkrótce?

mW: Jakie Twoim zdaniem mogą być obawy wykładowców i uczelni jeżeli chodzi o MOOC-e?

MR: Boją się obnażenia przed światem swojego poziomu naukowego i dydaktycznego :)

mW: Czy MOOC-e stanowią zagrożenie czy szansę dla uczelni wyższych w Polsce?

MR: Szansę. Szansę zobaczenia jak uczy się studentów na najlepszych światowych uczelniach.

mW: Czy Twoim zdaniem polscy studenci będą w najbliższym czasie korzystać z kursów na MOOC-ach? 

MR: Tak, ale tylko ci lepsi i odpowiednio zmotywowani. Poziom studentów spada, a student słaby nie nauczy się niczego z MOOCa tak samo, jak nie nauczy się niczego na zwykłych zajęciach ;) Lepsi i odpowiednio zmotywowani studenci będą korzystać z MOOCów zagranicznych lub z naszych rodzimych serwisów typu Ważniak (tekst z minimalną ilością interaktywności i bez śledzenia postępów użytkownika).

mW: Jakie mogą być korzyści dla polskich studentów z korzystania z kursów na MOOC-ach?

MR: Na razie pula dostępnych przedmiotów nie obejmuje całych programów studiów. MOOCe mogą stanowić dodatkową pomoc, szczególnie dla bardziej zdolnych studentów.

mW: Czy jest szansa na to, aby możliwe było zaliczenie przez studentów niektórych przedmiotów (wykładów) na podstawie certyfikatu uzyskanego z MOOC-a?

MR: Niestety tu znowu piętrzą się przeszkody organizacyjne i biurokratyczne. Każdy przedmiot na uczelni polskiej musi być wpisany w Krajowe Ramy Kwalifikacji czyli mieć określone, jakie kompetencje i umiejętności daje studentowi. Dla zagranicznych kursów mogłaby (ale czy by chciała?) określi je Państwowa Komisja Akredytacyjna. Dla polskich kursów mogliby zrobić to ich autorzy.

Ale dodatkowo każdy przedmiot w europejskim systemie edukacyjnym musi mieć określoną liczbę punktów ECTS.. Odpowiadają one godzinom pracy studenta z których przynajmniej połowa wypracowywana jest w bezpośrednim kontakcie z wykładowcą. Na MOOCu takiego kontaktu nie ma. Nie wyobrażam sobie zatem jak takie zaliczenie miałoby wyglądać od strony formalnej…

mW: Jak oceniasz platformę na której działają MOOC-e w porównaniu z platformą Moodle?

MR: W porównaniu z Moodlem MOOCe mają znacznie lepiej rozwiązane przeglądanie, klasyfikowanie i wyszukiwanie kursów. Wybrane kursy reprezentowane są przez obrazki nawiązujące do ich treści widoczne wraz z tytułem kursu na stronie głównej MOOCa. Wyszukiwanie pozwala znaleźć kursy nie tylko uruchomione, ale też te, które uruchomione będą wkrótce, lub nawet te tylko planowane. Oto przykład wyszukiwania kursów z fizyki https://www.coursera.org/courses?orderby=upcoming&cats=physics.

Rozwiązywanych przeze mnie quizów nie dałoby się łatwo zaimplementować w Moodle, gdzie nie mogę wpisywać wzorów, a jedynie tekst lub liczby. Można, by od biedy użyć pytań typu CLOZE, ale autor kursu musiałby wpisać jako odpowiedzi wiele równoważnych postaci wzoru. Poza tym w Moodle student nie ma do dyspozycji graficznego podglądu wzoru wpisanego w postaci tekstu.

mW: Długo dziś porozmawialiśmy… :) Dziękuję za rozmowę!

MR: Cała przyjemność po mojej stronie. Na koniec, jeszcze pocieszająca wiadomość… Już w czerwcu EdX udostępni narzędzia do tworzenia kursów dla swojego MOOCa o nazwie EdX Studio, udostępni również kurs uczący jak prowadzić zajęcia na EdX i być może także sam system MOOC-a do zainstalowania przez każdego. Wtedy byłby to nowy Moodle czy raczej MOOCle :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *